Filmystic

Blog filmowy

Untitled 1
4

Rozmowy telefoniczne

Jak zapatrujesz się na rozmowy telefoniczne?

Uważam, że najgorsze są te od telemarketerów. Zawsze dzwonią z nieznanego (trudno, by osoba odbierająca telefon wiedziała, kto dzwoni, nie mając przecież wpisanego kontaktu TELEMARKETER) lub zastrzeżonego numeru. Przez długi czas nie odbierałam żadnych telefonów, które choć trochę mogły mi się wydać podejrzane, lecz po jakimś czasie zrezygnowałam z tego pomysłu, bo okazało się, że część tych telefonów były telefonami prywatnymi do mnie jako Justyny Kalinowskiej, a nie do kolejnego klienta z listy. Odbierając taki telefon, nigdy nie rzucam słuchawką. Zawsze jest mi żal osoby po drugiej stronie, bo wiem, że jej praca jest bardzo niewdzięczna. Zazwyczaj po kilkunastu sekundach grzecznie odmawiam, mówiąc „Nie jestem jeszcze pełnoletnia. To telefon moich rodziców i nie ja o nim decyduję”. W przeciwieństwie do mnie, moja mama kategorycznie odmawia w takich sytuacjach, kłamiąc, że „akurat w tym dniu, o którym Pan wspomniał mam wyjazd służbowy i wrócę za rok”. Ale i tak mistrzem tego typu rozmów jest mój tata i chyba nikt nie jest w stanie go przebić. Ostatnio rozmawiał z telemarketerem firmy [ocenzurowano, ze względu na lokowanie produktu] przeszło pół godziny (chyba mu się nudzi) i doprowadził sprzedawcę do chronicznego śmiechu oraz bólu brzucha. Sądzę, że gdyby mój ojciec miał coś do zaoferowania telemarketerowi, to szybciej sprzedałby mu produkt, niż telemarketer mojemu tacie. Mam nadzieję, że tamtego Pana nie zwolniono. Rozmawiał pół godziny nie osiągnąwszy żadnego konkretnego efektu, jednakże przy okazji dowiedział się jakie mój ojciec miał ciężkie życie i w jakim niewdzięcznym kraju żyjemy.

Mam sąsiada, który zawsze gdy odbiera telefon, mówi do słuchawki „Dzień dobry, szpital psychiatryczny”. Całkiem zabawny sposób odbierania telefonu, połączony zarazem z wielkim dystansem do siebie. I wszystko działałoby bez zakłóceń, gdyby nie to, że pewnego dnia taki komunikat usłyszał nasz ksiądz proboszcz, dzwoniący do sąsiada. Nie potrafię wyobrazić sobie tej nagłej konsternacji jaką musieli przeżyć zarówno proboszcz jak i sąsiad, gdy uświadomił sobie z kim rozmawia. Niemniej jednak anegdotę tę odgrzewa się na domowych uroczystościach tak często jak tylko się da i za każdym razem jest równie zabawna.

To, że najbardziej wkurzają mnie telefony telemarketerów, już napisałam, ale nie wspomniałam o najdziwniejszych telefonach, jakie spotykają mnie od co najmniej kilku lat. Niejednokrotnie, gdy odbieram telefon, słyszę w słuchawce słowa: „Pani Dyrektor, dzwonię do Pani, ponieważ chciałam przekazać…” albo „Krysiu, mam sprawę do Ciebie…”. Za każdym razem tłumaczyć się muszę, że to nie ja jestem Krysią, ani też Dyrektorem (chociaż całkiem dobrze to brzmi) i że zaraz zawołam mamę to telefonu. Ja rozumiem, że z mamą mamy podobne głosy i że podobnie wyglądamy (choć w tym przypadku to nie ma znaczenia), ale słysząc „Tak słucham?” nie powinniśmy się najpierw przedstawić i powiedzieć z kim chcemy rozmawiać? Zanim podam telefon komuś z mojej rodziny, zawsze pytam taką osobę „A z kim rozmawiam, jeśli można spytać?!”.

W żadnym wypadku nie chcę, by moja powyższa wypowiedź została odebrana w sposób pejoratywny, ale tylko tak można byłoby uniknąć wielu nieporozumień, jak np. telefonu pewnego Pana, który odebrałam parę miesięcy temu i który w przeciągu pięciominutowego tłumaczenia nie mógł pojąć, że jestem córką rzeczonej Krystyny. Może to przez podobieństwo imion? Czasem, gdy ktoś w domu woła „Krystyna!”, ja słyszę „Justyna!”, a uszy mam zdrowe. W sumie to cieszę się, że jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się odebrać telefonu o treści: „Marku, jak dobrze, że odebrałeś!”.

telefon1

Polub mnie i udostępnij dalej!
felietonrozmowatelefontelemarketer

Justyna Kalinowska • 9 maja 2015


Previous Post

Next Post

Comments

  1. xoxoxo 15 maja 2015 - 23:49 Reply

    Drobna rada: zanim nazwiesz coś felietonem, to może kilka najpierw przeczytaj, żeby zrozumieć, dlaczego tekst, który stworzyłaś, felietonem nie jest ;)

    • Justyna Kalinowska 16 maja 2015 - 18:43 Reply

      Zanim opublikowałam mój felieton sprawdziła mi go Pani Doktor z Uniwersytetu Śląskiego, która umieściła go w tych ramach. Polecam poczytać bardzo znanego felietonistę Antoniego Słonimskiego, który pisał w podobnym stylu na podobne tematy, bo to na nim się wzorowałam. Następnym razem polecam używać jakiś argumentów popierających swoją tezę. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu :)

  2. www.hallusforte.pl 10 września 2015 - 22:49 Reply

    Artykuł niczego sobie, jest kilka bardzo trafnych zdań.

    Pozdrawiam

    • Justyna Kalinowska 12 września 2015 - 17:58 Reply

      Także pozdrawiam! :)

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podoba Ci się mój blog? Udostępnij go dalej