Filmystic

Blog filmowy

foto

Whiplash

Cześć!

Mam dla Ciebie niespodziankę. O filmie Whiplash porozmawiam dzisiaj z moim kolegą oraz pasjonatem kina, M. T.

Film opowiada historię młodego i ambitnego perkusisty, który pragnie dołączyć do czołówki najwybitniejszych artystów muzyki jazzowej.

J. K.: Gdybyś miał jednym słowem opisać ten film, to jakie by to było słowo?

M. T.: Pierwsza myśl to zdecydowanie dominacja. Cały film krąży i orbituje wokół tej żądzy.

J. K.: Zgadzam się, jednak dla mnie tym najważniejszym słowem będzie intensywność. Whiplash przesiąknięty jest intensywnością dźwięków, relacji między uczniem i mistrzem. Podczas, gdy Andrew grał na perkusji miałam cały czas napięte mięśnie, ponieważ byłam ciekawa zdania Fletchera, a było ono równie zmienne, co pogoda.

O czym według Ciebie jest ten film?

M. T.: O przekraczaniu granic. Granic własnych możliwości i granic wytrzymałości innych.

J. K.: Jest to także film o tym, ile człowiek jest w stanie poświęcić, by osiągnąć sukces. Upokorzenia, które przez ten cały czas znosił Andrew oraz inni uczestniczy zespołu były dla nich czymś normalnym. Zastanawiam się, czy dla mnie byłoby to naturalne, gdybym była na ich miejscu.

Co sądzisz o relacji mistrz – uczeń?

M. T.: Relacja uczeń – mistrz moim zdaniem w filmie nie istnieje. Oś fabularna oparta jest na perfidnej grze zainscenizowanej przez Fletchera. Nie rodzi się żadna naturalna więź między nim, a Andrew, co jednak nie przeszkadza w tworzeniu się ogromu emocji, niestety, albo stety, bardzo negatywnych. Poprzez popychanie głównego bohatera na skraj wytrzymałości fizyczno-psychicznej Fletcher próbuje osiągnąć swój własny cel: wyszkolenie przyszłego mistrza. Przy czym jednak nie patrzy na to ze strony samego zainteresowanego, a kieruje się jedynie własnymi pobudkami.

J. K.: Moim zdaniem Andrew znalazł idealnego dla siebie mentora – człowieka, o którym wiele słyszał i którego ogromnie podziwiał. Potrzebował on kogoś, kto nim ostro potrząśnie i sprawi, że ten znajdzie w sobie pokłady niezwykłej energii, by stać się najlepszym, w tym, co robi. Metody Fletchera są mocno dyskusyjne i wywołują we mnie dość negatywne emocje. Pewnie na miejscu Andrew poddałabym się na wejściu. Ale Andrew to inna osobowość. On widocznie kogoś takiego potrzebował.

M. T.: To prawda, Andrew potrzebował nauczyciela, ale chyba nie spodziewał się, że sprawy potoczą się w takim kierunku. Nieświadomie, ale jednak, osiągnął cel, a do tego się sprowadza cały film. Najmocniejszą stroną filmu, a jednocześnie najsłabszą, był Fletcher. Najmocniejszą, bo to on wyznaczał całą dynamikę i trajektorię fabuły, to on najbardziej zapada w pamięć. Jestem skłonny uznać jego za głównego bohatera Whiplash, i właśnie tutaj ujawnia się jego największa wada. W zamyśle miał być ciekawą postacią drugoplanową, a skradł całe show Milesowi Tellerowi, który dwoi się i troi żeby trzymać poziom, co niestety pewnie nie każdy doceni. Zagrał świetnie, ale wydaje mi się że nikogo to obchodzić nie będzie, mając tak wybitną kreację jaką stworzył J.K. Simmons.

J. K.: Zgadzam się. Simmons otrzymał za swą kreację tegorocznego Oscara, a Teller nawet nie został nominowany. To prawda, że został mocno przyćmiony, ale to, co mi się w nim podobało to taka bezradność połączona z rosnącą pewnością siebie i walką z Fletcherem o swoje marzenia. Według mnie dobrze ukazał to, co miał do ukazania w swojej postaci. Najmocniejszą stroną tego filmu zdecydowanie była zepsuta relacja Andrew i Fletchera. Mam wrażenie, że obsada tego filmu równie dobrze mogła zakończyć się na tych dwóch postaciach. Można było zamknąć ich w jednym pomieszczeniu i zostawić samych sobie. Odebrałabym wtedy ten film w taki sam sposób.

Co jest najsłabszą stroną filmu Twoim zdaniem?

M. T.: Najsłabszą stroną filmu jest jego najmocniejsza strona, J.K. Simmons. Tak się wybił i zdominował resztę obsady, że praktycznie nie pozostało nic do zbierania. Z tych mniej ważniejszych wspomniałbym o dosyć miałkim wątku miłosnym, aczkolwiek na swój sposób uroczym, i niepotrzebnym wątku rodzinnym.

J. K.: Dla mnie postać Nicole była tutaj zupełnie zbędna. Rozumiem, że twórcy chcieli pokazać, iż dla Andrew w danej chwili najważniejsza jest kariera. Ważniejsza niż jakiekolwiek uczucie. Niemniej jednak odrzuciłabym postać Nicole całkowicie.

M. T.: Był to chyba po prostu obowiązkowy wątek miłosny, tak o, do odhaczenia. Z plusów wymieniłbym natomiast wyrzuty sumienia głównego bohatera, który w pewnym momencie przejrzał na oczy, ale niestety Nicole już sobie życie ułożyła.

J. K.: Andrew zdał sobie sprawę, że Nicole nie będzie czekała na niego latami. Zmieniając temat, zastanawiałam się pewien czas, czy Andrew rzeczywiście doniósł władzom szkoły na Fletchera. Nawet obejrzałam Whiplash drugi raz, by sprawdzić, czy czegoś nie przegapiłam.

M. T.: Kręgosłup moralny też się mocno wybija w Whiplash, właśnie chociażby przez wątek który poruszyłaś, jak i przez motyw byłego ucznia Fletchera, który skończył w nieciekawych okolicznościach. Przejawia się to też w licznych scenach, w których Andrew pokazuje jak bardzo jest skłonny nagrabić sobie u innych uczniów, całkowicie ignorując jakiekolwiek zasady życia w społeczeństwie, byleby by być najlepszym. Po trupach do celu.

J. K.: W pewnym sensie Andrew jest bardzo podobny do Fletchera. Tylko dzięki temu nie dał się wprowadzić w ciemny zaułek i stawić mu czoła, co doskonale widać w ostatniej scenie filmu. Myślisz, że finalnie Fletcherowi zależało na Andrew, czy też pozostał jego wrogiem do końca?

M. T.: Z dodatkowych zalet muszę wspomnieć o zajebistym montażu (wysyp nagród z Oscarem na czele) i scenariuszu. Whiplash ogląda się lepiej od niejednego filmu sensacyjnego, napięcie sączy się z ekranu, tak samo jak genialne dialogi. Jest wulgarnie, impertynencko i na swój sposób seksownie. No ale od dawna w kinie jest tak, że to czarny charakter przykuwa uwagę i jest źródłem podniety w szeregach widzów. Przykłady można mnożyć, Joe Pesci w Goodfellas, Christoph Waltz w Bękartach Wojny, czy chociażby ten nieszczęsny Heath Ledger w Mrocznym rycerzu (totalne nieporozumienie). Teraz można do tej elitarnej grupy oscarowych szwarccharakterów z czystym sumieniem dodać Fletchera, który na długo pozostanie w pamięci widzów, właśnie dzięki wybitnemu scenariuszowi, nominowanemu do Oscara.

I odpowiadając na twoje pytanie, nie, sądzę że Fletcherowi zależało tylko na wyprodukowaniu kolejnego artysty, w ramach zaspokajania swoich niespełnionych muzycznych ambicji. Widać to chyba najlepiej w scenie w klubie nocnym, gdzie pozorna scena pojednania była tylko grą, gdyż Fletcher doskonale wiedział, albo przynajmniej wydawało mu się, co Andrew zrobił za jego plecami.

J. K.: Moim zdaniem to nie Andrew doniósł na Fletchera. W scenie, gdzie na korytarzu gubi nuty pierwszego perkusisty, przysłuchuje się rozmowie trzech muzyków, którzy wspominają o koledze, zastanawiającym się nad donosem na Fletchera. Moim zdaniem był to właśnie ten tajemniczy kolega. Andrew uświadamiając sobie w końcowej scenie, że Fletcher przysłowiowo wpuścił go w maliny, walczy, by udowodnić, że to nie on był sprawcą nieporozumienia.

Chciałbyś coś jeszcze dodać?

M. T.: Trzymam kciuki za Milesa Tellera i jego karierę filmową, bo w Whipash pokazał że zza tej w sumie dziecięcej jeszcze buźki mogą przebijać się potężne emocje i napięcie. A J.K. Simmonsowi można tylko pogratulować wisienki na torcie w postaci Oscara, gdyż facet od dawna siedzi w show biznesie, wszyscy go znają i kochają, więc lepiej wyjść nie mogło.

J. K.: To, co ja jeszcze wyniosę z tego filmu to świetna muzyka. Nie jestem jakąś wielką fanką jazzu, ale utwory zagrane w filmie pozostaną ze mną jeszcze na długi czas.

M. T.: Mam tutaj mieszane uczucia, gdyż nie trawię jazzu, no ale skupiając się na fabule strasznie mi to nie przeszkadzało. Sądzę też że tak musiało być, patrząc na to jakim muzycznym purystą był Fletcher.

J. K.: Jak oceniasz film w skali od 0 do 10?

MT.: Ode mnie Whiplash dostaje mocne 7,5.

J. K.: Ja daję 8 – głównie za tę intensywną relację dwóch głównych bohaterów.

Polub mnie i udostępnij dalej!
7.58artykułspecjalnyDamien ChazelleJ.K. SimmonsJazzMiles TellerOscarWhiplash

Justyna Kalinowska • 31 maja 2015


Previous Post

Next Post

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podoba Ci się mój blog? Udostępnij go dalej