Filmystic

Blog filmowy

chatroompokojnaczacie
2

Sala samobójców vs Pokój na czacie

W dzisiejszej recenzji zestawię ze sobą dwa filmy o podobnej tematyce. Są to brytyjski Pokój na czacie z 2010 roku oraz nasza rodzima Sala samobójców z 2011 roku. Nie bez kozery zawarłam tutaj daty premier, ponieważ na polskim plakacie Pokoju na czacie zostało napisane, że to zagraniczna odpowiedź na naszą produkcję, co jest oczywiście nieprawdą.

Oba filmy opowiadają historię chłopaków, którzy mają duży problem z oderwaniem się od świata wirtualnego i fascynuje ich śmierć. W świecie internetowym poznają oni nowe osoby, które determinują ich zachowania. Na tym podobieństwa się kończą.

Salę samobójców w reżyserii Jana Komasy, gdzie główną rolę odegrał jeden z najzdolniejszych, polskich aktorów młodego pokolenia, Jakub Gierszał, obejrzałam już kilka lat temu. Widziałam ją dwa razy i wywarła na mnie swego czasu dość spore wrażenie, ponieważ przyzwyczajona byłam do tego, że Polska produkuje marne filmy. Dzisiaj na szczęście się to trochę zmieniło.

Ale wracając do meritum: Dominik, główny bohater Sali samobójców jest niezrozumianym przez otaczające go społeczeństwo nastolatkiem, szukającym swojej tożsamości, pozostawionym samemu sobie, nieco rozpieszczonym, bardzo wrażliwym i podatnym na manipulacje. Pewnego dnia poznaje na czacie kilka osób, które fascynują się samobójstwami. Oglądają one filmy tematyczne i same próbują zrobić sobie krzywdę. Salą kieruje pewna różowowłosa Sylwia, która zaczyna sterować Dominikiem i wmawiać mu, że śmierć jest lekiem na całe zło.

Film ogląda się dobrze. Jest mroczny, ale to pewnie zasługa niedoświetlenia. Czytałam też, że pretenduje do miana thrillera. Pojawiają się w nim dobre animacje, które odzwierciedlają wirtualne życie bohaterów. Słyszałam, że twórcy bardzo ciężko nad nimi pracowali. Sylwia, którą świetnie odegrała Roma Gąsiorowska, jest zdecydowanie najbardziej charakterystyczną i zarazem enigmatyczną postacią, która ma ze sobą spore problemy.

Są jednak rzeczy, które w filmie mi się nie spodobały. Mianowicie świat rzeczywisty jest bardzo odrealniony i słabo wiąże się z tym, jakie działania w internecie podejmuje Dominik. Są rodzice, którzy początkowo wcale nie zauważają problemu i którzy nawet w zaawansowanym stopniu uzależnienia nie potrafią pomóc dziecku. I wreszcie, pełnoletni już człowiek, który zachowuje się jak dzieciak, któremu wszystko się należy, do tego niepewny, kto naprawdę go pociąga, Sylwia, czy Aleksander. Powyższe wady spowodowały, że masa wcale się nie spaja.

Mocna w tym filmie z pewnością jest końcówka, która powinna być przestrogą dla młodych widzów i ich rodziców. Myślę jednak, że nie przed internetem, a przed nimi samymi i przed brakiem rodzicielskiej miłości. To, co jeszcze zasługuje na pochwałę to świetnie dobrana muzyka, która wpisuje się w klimat Sali samobójców.

Pokój na czacie to film w reżyserii Hideo Nakaty, gdzie główną rolę zagrał dwudziestoletni wówczas Aaron Taylor-Johnson, który moim zdaniem jest jednym z najzdolniejszych, brytyjskich aktorów i każdy film z jego udziałem ogląda się z zaciekawieniem, a każda z ról, które tworzy jest zupełnie inna, nowa i świeża. Film oglądałam parę dni temu i muszę przyznać, że jestem zachwycona. Głównym bohaterem jest William, który w internetowym świecie zakłada pokój dla nastolatków, mieszkających w tym samym mieście. Po chwili dołączają do niego: Eva, Jim, Emily oraz Mo. Każda z tych osób ma swoje problemy w świecie rzeczywistym, więc cała piątka postanawia zaprzyjaźnić się i wspierać. William jednak nie jest tym, za kogo się podaje. To osoba, której masz ochotę wydrapać oczy podczas trwania seansu, która manipuluje uczestnikami pokoju oraz Tobą. To, w jaki sposób William porusza się i przemawia, tworzy nieprzeciętną sylwetkę zagubionej i chorej istoty.

Na pochwałę zasługuje znakomite połączenie świata realnego oraz wirtualnego. Działania rzeczywiste łączą się bezpośrednio z wirtualnymi. Każdy z uczestników ma na siebie wpływ, który zamienia się w czyny. Nie ma tu głupich rodziców, czy rozpieszczonych dzieciaków. Są nastolatkowie z problemami, którzy szukają wsparcia w rówieśnikach przebywających w internecie. Sceneria chatroomów jest obłędna. Pokazuje ona jak internet wyglądałby naprawdę, gdyby istniał w prawdziwym świecie i jakimi ludźmi jest przepełniony. Dodatkowo w filmie nie pojawia się dysonans, podczas gdy w miarę bezpieczny świat wirtualny na dobre zastąpiony zostaje przez rzeczywisty, w którym następuje gonitwa o życie. No i świetna końcówka, podczas której światła gasną, a widz otrzymuje pewną wskazówkę.

Śmiem stwierdzić, że w tym filmie jeszcze staranniej dobrano muzykę niż w Sali samobójców, ale to raczej kwestia gustu. Role drugoplanowe nie są tu nijakie. Każdy ma do odegrania konkretną historię, obarczoną jakąś skazą. Pokój na czacie kończy się zdecydowanie za szybko. Jedynym jego minusem może być niedomknięcie poniektórych wątków.

Ten film jasno daje do zrozumienia, iż internet źle użytkowany, tworzy wielkie problemy, niezależnie od tego jaką sytuację mamy w świecie rzeczywistym. Oczywiście, czym lepiej poukładane życie osobiste, tym mniejsza szansa na internetową manipulację i przemoc, jednakże zawsze należy być ostrożnym.

Pewnie już się domyślasz, który film wygrywa moje zestawienie.

Pomimo tego, iż nasza polska produkcja jest naprawdę niezła i włożono w nią wiele miesięcy pracy, to zdecydowanie bardziej polecam Pokój na czacie. Obejrzyj, a na pewno się nie zawiedziesz.

Sala samobójców vs Pokój na czacie – którzy film Ty wybierasz?

Polub mnie i udostępnij dalej!
20102011Aaron Taylor-JohnsonChatroomHideo NakataJakub GierszałJan KomasaPokój na czacieSala samobójców

Justyna Kalinowska • 19 lipca 2015


Previous Post

Next Post

Comments

  1. tajemniczo_szalona 24 lipca 2015 - 19:08 Reply

    Wracaj do nas Justynko!

    • Justyna Kalinowska 25 lipca 2015 - 09:33 Reply

      Wracam już na dniach! :)

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podoba Ci się mój blog? Udostępnij go dalej