Filmystic

Blog filmowy

kasa
3

Bogaci ludzie kupują drogie rzeczy

Dzisiejszy wpis niezwiązany jest z filmem, książką, czy muzyką. Jako, że sierpień to miesiąc, w którym dorabiam sobie stojąc za kasą, wykładając towar, myjąc półki i podłogi sklepowe, to naszła mnie refleksja, zważywszy na to, iż nieustannie obserwuję ludzi.

Może zacznę od tego, że pracuję w małym sklepie, spożywczo-przemysłowym w nie największej wsi, którą od urodzenia zamieszkuję. Kolejnym ciekawym faktem jest to, iż jestem bardzo obojętnym człowiekiem. Z trudem przychodzi mi zapamiętanie twarzy, a co dopiero imienia, czy nazwiska. Przytoczę pewien przykład:

- Słyszeliście, że Kowalscy kupili nowy samochód? - mówi mama

- Znowu? Przecież rok temu już jakiś kupili – odpowiada siostra.

- Racja, golfa, czerwonego – wtrąca tata

- Jacy Kowalscy? – szczerzę zęby w uśmiechu, a wszyscy patrzą na mnie z politowaniem. – Bruder, ty też znasz Kowalskich? – dodaję, widząc, że nasz piesek wchodzi do pokoju. Okazuje się, że mieszkają w mojej wsi od lat. Tak, Bruder też ich zna.

 

Tak to mniej więcej ze mną jest. Dopóki komuś nie dzieje się krzywda, lub jeśli ten ktoś nie jest osobą mi bliską, członkiem rodziny, czy przyjacielem, to mam po prostu w głębokim poważaniu to, co robi na co dzień. Takim oto sposobem niewielu ludzi znam.

 

Pracując już trzeci tydzień w miejscu, gdzie codziennie spotykam dziesiątki osób z mojego otoczenia, mogę w końcu większość z nich poznać, albo też odnowić kontakt. Ludzie witają mnie uśmiechami i tekstami typu:

1. Justynka, co ty tu robisz w sklepie?

2. Justynka, nie wierzę, że cię widzę.

3. Ty jesteś od TYCH Kalinowskich, prawda? 

 

W przeciągu tego czasu obudziło się we mnie nieznane dotąd mi uczucie – zaczęłam się przejmować obcymi ludźmi. A zaczęło się mniej więcej tak:

 

Pani w średnim wieku, alkoholiczka, niemająca zbyt wiele pieniędzy, mająca za to wiele okazji i powodów do zmiany swojego życia na lepsze, wchodzi do sklepu po szóstej rano.

- Poproszę duży krojony i sześć małych bułek.

- Oczywiście – uśmiecham się szeroko. – To wszystko?

- Tak… to znaczy nie – patrzy na półkę z alkoholami tuż za mną.

O nie, myślę.

- Podaj mi Justynko pół litra Żytniówki – mówi wręcz na jednym wydechu, a jej wzrok zaczyna uciekać, ponieważ uświadamia sobie, że ją lustruję, że w duchu karcę ją za to, co robi. Mija kilka sekund. W powietrzu cisza, jej decyzja nie ulega zmianie.

- Ależ oczywiście – powtarzam wyuczoną regułkę i sięgam po wódkę. – Proszę.

 

Pewnie większość osób pomyśli teraz A co cię to Justyna obchodzi? Szczerze, sama nie wiem. Tylko dlaczego tego samego dnia, ta sami pani zwierza się innym, że ledwo jej starcza na jedzenie dla rodziny? Pewnie to chleb znów zdrożał.

 

Starsza pani wchodzi do sklepu. Jest niziutka, ledwo sięga do lady. W oczy rzucają mi się jej siwe, przerzedzone włosy, związane niedbale w kucyk. W koszyku ma kilka rzeczy: smalec, chleb, kilka plasterków sera, dwa Żubry i jedną Tatrę.

- Dziecko drogie, jak mie nogi bolą to się yno możysz domyślać – podchodzi naprzeciw mnie.

Tak jak w poprzednim przypadku wiedziałam z kim mam do czynienia, teraz wiem jedynie tyle, że czasem na ulicy spotykam tę panią. Jednakże jestem prawie stuprocentowo pewna, że te piwa nie są dla niej.

- Jeszcze muszam do aptyki zdążyć, nim ja zamkną. 

- Proszę poczekać, zapakuję to pani – obudziwszy się z zamyślenia, pomagam jej. 

 

Ciekawe, czy starczyło jej na te leki.

 

Miejscowy pijaczyna przekracza próg sklepu. Wszyscy we wsi mają świadomość, iż na nic go nie stać. Na jedzenie dostaje od naszego drogiego państwa, a sam niewiele w życiu się napracował. Nie musi.

- Westy lighty… – lewdo stoi o własnych siłach – i… i… pół litra Żubrówki!

- Nie sprzedam panu alkoholu, ponieważ jest pan pijany – odpowiadam, mając w pamięci, iż w takim tempie niewiele mu zostanie do końca miesiąca.

- Ale mnie się należy! Mnie się wszystko należy!

 

No tak, myślę sobie, w końcu bogaci ludzie kupują drogie rzeczy.

.

Polub mnie i udostępnij dalej!
alkoholalkoholizmbiedabogactwoobojętnośćpracasklep

Justyna Kalinowska • 21 sierpnia 2015


Previous Post

Next Post

Comments

  1. Krista 21 sierpnia 2015 - 20:36 Reply

    Cóż…cieszę się, że jednak poruszyłaś ten temat, bo nie jest to byle jaki problem. Smutne, że najczęściej kupowanym produktem w sklepach w małych wsiach jest właśnie alkohol. Oczywiście nie we wszystkich. U nas niestety tak jest..
    Najbardziej jednak nie zrozumiałym dla mnie jest właśnie to wieczne marudzenie „nie mam pieniędzy a jakoś trzeba żyć”, „jak sobie radzić jak tu taka bieda ?”. Kurcze no…jacy ludzie są ślepi. I jakoś, wybacz, ale nie przemawia do mnie argument, że to jednak nałóg i że trudniej jest takiej osobie. Zamiast się użalać i podjąć odpowiednie kroki to traci się czas takim gadaniem.
    No ale, co zrobisz

  2. Kristle Garivay 23 czerwca 2016 - 00:45 Reply

    Dobry artykuł. Super stronka.

    • Justyna Kalinowska 2 sierpnia 2016 - 14:54 Reply

      Dziękuję :)

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podoba Ci się mój blog? Udostępnij go dalej