Filmystic

Blog filmowy

listy dom2
2

Listy do M. 2

Jestem świeżo po seansie drugiej części najlepszej komedii romantycznej ostatnich 25 lat. Sala kinowa wypełniona była po brzegi. Po tym jak przepadła mi rezerwacja biletów, bałam się, że mój rodzinny wypad do kina będzie udaremniony. Na szczęście już kilkanaście minut później siedziałam przed ogromnym ekranem.

Dalsze historie

Opisywana produkcja jest kontynuacją kilku historii sprzed 4 lat. Jest to jeden z tych sequeli, do których polecałabym obejrzeć część pierwszą, gdyż wiele sytuacji i żartów nawiązuje właśnie do swego poprzednika. Oba te filmy to spora dawka zabawy, rozluźnienia oraz magii świąt, które przecież już za kilka tygodni. Część druga za wszelką cenę nie chce odstawać od poprzedniej i pod względem technicznym, muzycznym, czy nawet dialogowym naprawdę tego nie robi. Mam jednak wrażenie, że część pierwsza była lepsza. Czar, lekkość oraz relacje między bohaterami zostały tam uchwycone w nieco lepszy sposób.

W życiu bohaterów w ciągu tych czterech lat wiele się wydarzyło, a dzieciaki wydoroślały. Wszyscy są zmuszeni stawiać czoło nowym problemom. Doszedł także jeden nowy wątek, w którym udział wzięła między innymi Małgorzata Kożuchowska. Nie ocenię gry aktorskiej poszczególnych osób, ponieważ zarówno postaci, jak i wątków jest naprawdę wiele, jednakże sądzę, iż w pamięci zapadną mi w szczególności najmłodsi bohaterowie, którzy trzymali w ryzach cały film. Być może niektórym wyda się rzeczą dziwną, iż sądzę, że poradzili sobie oni lepiej niż zawodowi aktorzy.

To właśnie miłość

Nie sposób nie wspomnieć, że zarówno Listy do M., jak i druga część filmu to utwory zależne ogromnej brytyjsko – amerykańskiej produkcji, która niezmiennie od 2003 roku święci swe triumfy. Szkoda, że ten format nie jest polskim pomysłem. Nie chcę narzekać na polskich twórców, dlatego, że Listy do M. to naprawdę jedna z najlepszych komedii romantycznych ostatnich lat, która przyszła do nas niczym orzeźwienie po latach komediowej posuchy, jednakże nie dorównuje oryginałowi. To właśnie miłość (Love Actually) gości na ekranie mojego telewizora praktycznie każdego roku w okresie świątecznym. Nie ma się czemu dziwić, jeśli scenariusz, obsada, muzyka i niezwykły klimat stworzyły prawdziwą klasykę brytyjskiego kina. Potrzebowałabym jednak osobnego artykułu, by zrecenzować ten film.

Sadzę więc, iż nawet jeśli wypadamy dużo słabiej od zagranicznego oryginału, lecz na tyle dobrze, że nie wyglądamy przy tym blado, to nie jest tak źle. Listy do M. z pewnością bardziej zasługiwały na bilet, jednakże przy Listach do M. 2 też będziecie się świetnie bawić w kinie.

7/10

 

Polub mnie i udostępnij dalej!
ChristmasListy do M.Listy do M. 2Love actuallyŚwiętaTo właśnie miłość

Justyna Kalinowska • 16 listopada 2015


Previous Post

Next Post

Comments

  1. Kasia 21 listopada 2015 - 22:46 Reply

    Ja osobiście zawiodłam się na „Listach do M. 2″. Nie mówię, że się nie śmiałam, ale w moim odczuciu film wypada średnio i bardzo odstaje od części pierwszej. Reżyser nie wiedzieć po co dodał te nowe wątki, które były tam jakby upchane na siłę. Także jak pierwszą częścią byłam zachwycona, bo była naprawdę na mega wysokim poziomie, tak część druga spadła na łeb, na szyję.
    Jeżeli chodzi o ocenę, dałabym 5/10

    • Justyna Kalinowska 26 listopada 2015 - 18:31 Reply

      Moje odczucia są bardzo podobne do Twoich :) Dałam wyższą ocenę od Ciebie pewnie dlatego, że to i tak chyba jedna z lepszych polskich komedii XXI wieku :) Nie chcę wspominać tutaj o komediach typu „Pokaż kotku, co masz w środku”, czy „Kac Wawa”. Dziękuję za komentarz :*

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podoba Ci się mój blog? Udostępnij go dalej