Filmystic

Blog filmowy

szczescie

100 happydays

czyli jak się robi szczęście w 100 dni to książka Mateusza Grzesiaka – międzynarodowego mówcy, psychologa, coacha i trenera. Moi czujni przyjaciele wiedzieli, że czasem oglądam jego nagrania na youtube, więc mi ją podarowali. Minęło kilka miesięcy nim się za nią w końcu zabrałam. 1 stycznia tego roku przerzuciłam pierwszą stronę i każdego dnia czytałam jeden rozdział, mniej więcej tak jak jest to nakazane przez autora. 100 dni minęło jak z bicza strzelił i dziś jestem w stanie podzielić się wnioskami.

zdj2

100 happydays to przyjemna książka. Miło śledzi się poczynania głównego bohatera, którym jest Mateusz. Dzieli się on z nami swoim szczęściem, podróżami, umiejętnościami czy rodziną. Każdy rozdział przynosi ze sobą pewne zadanie do wykonania. Niektóre ćwiczenia są naprawdę trafne, jak na przykład

Zrób dziś trzy dobre rzeczy dla kogoś innego, zupełnie bezinteresownie. Nie musi to mieć wartości materialnej, ale musi zmieniać na lepsze jakość życia tej osoby. 

Niby bardzo proste, ale często zapomniane czynności. Poradnik Mateusza Grzesiaka to dla mnie właśnie taka garść przypominajek – rzeczy, które są piękne w swej prostocie i które znamy doskonale, ale czasem o nich nie pamiętamy.

Niestety, przynajmniej dla mnie, książka ma więcej wad niż zalet. Autor za bardzo skupia się na swoim życiu i pragnie udowodnić, że sposób w jaki on żyje to jedyny właściwy sposób. Każdy powinien dążyć do określonych celów, takich jak stworzenie rodziny czy zarobienie dużych pieniędzy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że pewnie autor zaprzeczyłby, jakoby na tym mu zależało, pisząc książkę, jednakże ja nie jestem w stanie inaczej jej odebrać. Wiele ćwiczeń było niepraktycznych i wymagało codziennego obcowania z innymi ludźmi, co nie zawsze jest interesujące np. dla introwertyków, którzy lubią samotnie spędzać czas. Były to np.

Zrób listę dziesięciu kategorii ludzi, z jakimi masz najczęściej do czynienia, na przykład koledzy z pracy, rodzice itd., i stwórz trzy adekwatne i akceptowalne przez Was wszystkich sposoby na fizyczną bliskość  

oraz

Zastanów się, co chcesz zostawić światu po swojej śmierci, i zapisz to. A potem pomyśl, jaki problem chcesz wyeliminować ze świata (biedę? głód?) i dlaczego. Również to zapisz.

Idealistyczne i bardzo niepraktyczne podejście. Nie każdy przecież akceptuje dotyk drugiego człowieka, nie mówiąc nawet o przytuleniu. Nie każdy ma w marzeniach ratowanie świata od cierpienia i głodu.

zdj1

To, co na pewno wywołało pozytywną burzę po ukazaniu się książki to powiększenie się liczby osób, które zaczęły dzielić się swoim szczęściem z innymi. Można było zaobserwować to między innymi na instagramie. Do dziś pojawiają się tam fotografie oznaczone hasztagiem #100happydays. Wspaniałą rzeczą jest to, że coraz więcej osób pragnie dążyć do szczęścia, mimo przeciwności losu i niesamowite jest to, że niektórym pewne rzeczy uświadomiła właśnie ta książka. Nie wiem jednak, czy jest ona warta swojej ceny. Jeśli nie będziemy mieli wokół siebie osób, które z wzajemnością kochamy lub/i szanujemy, to raczej żadna książka nam nie pomoże.

Polub mnie i udostępnij dalej!
100 happydaysJak się robi szczęście w 100 dniksiążkaMateusz Grzesiakpasjaporadnikszczęście

Justyna Kalinowska • 14 kwietnia 2016


Previous Post

Next Post

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podoba Ci się mój blog? Udostępnij go dalej