Filmystic

Blog filmowy

Untitled 2
2

Najdłuższy „Dzień Matki” w historii kina

Kilka miesięcy temu na wielkim ekranie pojawiła się jedna z tych produkcji, które za zadanie mają wzruszyć i jednocześnie bawić widza. Dla reżysera nie był to pierwszy film wielowątkowy. Miał on na swoim koncie także Walentynki czy Sylwester w Nowym Jorku, więc można rzec, że na tego typu filmach zęby zjadł. Gary Marshall, twórca hitowego Pretty Woman, bo o nim jest mowa, zmarł kilka tygodni temu i jaka szkoda, że ostatnie dzieło, z jakim nas zostawił, okazuje się być totalną szmirą.

Zwiastun zapowiadał całkiem zabawną komedię, w dodatku ucieszyłam się widząc, że obsada jest dość zacna. Od lat uwielbiam Julię Roberts, nie pogardzę Kate Hudson, a po obejrzeniu kilku sezonów Przyjaciół, polubiłam także Jennifer Aniston, więc zdziwiłam się, że podczas filmu jedynie ta ostatnia nie irytowała mnie tak bardzo.

Dzień Matki dłużył się niczym makaron w Zakochanym kundlu. W nim przynajmniej miała miejsce eksplozja psich uczuć. Tutaj nie działo się nic. Twórcy mieli prawie sto dwadzieścia minut, by zainteresować widza czterema wyświechtanymi jak koszula z Czerwonych korali historiami. Przecierałam oczy ze zdumienia spoglądając, że przede mną jeszcze połowa seansu, a ja nie wiem, co ze sobą zrobić.

Roberts rozpłakała się tłumacząc swojej porzuconej córce, dlaczego postąpiła tak, a nie inaczej. Córeczka głupkowato się uśmiechała twierdząc, że nie wie, kim jest i to wystarczający powód, by nigdy nie wychodzić za mąż. Bo przecież miłość do potencjalnego męża się nie liczy! Aniston nie sądziła, że jej były mąż ma prawo jeszcze kiedyś się ożenić, a Hudson robiła jakieś głupie i bezpodstawne jazdy swoim rodzicom, zamiast po prostu się dogadać.

Dialogi nie były ani śmieszne, ani wzruszające. Nawet scena z uciekającym samochodem kempingowym była tak żenująca, że musiałam wyjść nalać sobie herbaty. A upadek śpiewającego tatusia z tarasu i przypadkowe spotkanie z Aniston w szpitalu? Połączenie wątków było niezgrane, niespójne i te denne żarty początkującego stand-upera, z których oczywiście każdy się śmiał…

Nie wiem, czy mam zły dzień, czy ta komedia naprawdę jest tak słaba, ale daję 2/5. Polecam jedynie w czasie skrajnej nudy. Ten film pomoże Wam osiągnąć jej apogeum. Może szybciej zaśniecie.

Polub mnie i udostępnij dalej!
2016Dzień MatkiGary MarshallJennifer AnistonJulia RobertsKate Hudsonkomedia

Justyna Kalinowska • 15 sierpnia 2016


Previous Post

Next Post

Comments

  1. witold zamoyski 15 sierpnia 2016 - 15:56 Reply

    wedlug mnie film jest wspianialy!!! swietnie laczy ze soba 4 rozne historie. plakalem jak bobr na seansie. nie wiem czemu tobie nie przypadl do gustu, no coz sa gusta i gusciki. moze zrobilabys recenzje jakiegos starego poslkiego filmu? ja osobiscie uwielbiam lata 60-90 i chcialbym powrocic do tamtych czasow. Moze zrecenzujesz nie lubie poniedzialku, komedia malzenska lub powrot do przyszlosci. uwielbiam takie klasyki!! pozdrawiam z cieplej grecji

    • Justyna Kalinowska 15 sierpnia 2016 - 21:16 Reply

      Z reguły staram się recenzować nowości, ale pomyślę nad „powrotem” do starszych filmów. Dziękuję za komentarz :) A „Dzień Matki” obejrzę sobie kiedyś raz jeszcze, może się przekonam!

Odpowiedz na „witold zamoyskiAnuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published / Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podoba Ci się mój blog? Udostępnij go dalej