Filmystic

Blog filmowy

dr-strange

It’s strange but I’m Doctor Strange*

Nie jestem wielką fanką filmów science fiction, a o Universum Marvela, nie boję się tego powiedzieć, wiem mniej aniżeli więcej, jednak gdy w internecie pojawił się zwiastun Doktora Strange’a uznałam, że dla Benedicta Cumberbatcha jestem w stanie się wybrać.

Fani Universum produkcją są zachwyceni. Magia, efekty specjalne lepsze niż w Incepcji, charyzmatyczny i niepokorny główny bohater oraz duża dawka humoru działają na nich jak najlepszy lek. Na mnie też podziałało. Wersja 3D, która w moim przypadku była utrudnieniem (okulary założone na okulary) jest lepszą opcją niż tradycyjna, dlatego że efekty znacznie się potęgują.

Benedict Cumberbatch jak zwykle zresztą odwalił kawał świetnej roboty. Jako postać dał nam odczuć, że kieruje nim spryt i inteligencja, a nie wyłącznie siła fizyczna. Sądzę, że to miła odmiana w świecie superbohaterów. Muszę obronić swoje zdanie – jasne, że inni superbohaterowie nie są głupi. Są zabawni i mają dobre serca, są trochę aroganccy i taki już ich urok, niemniej jednak Doctor Strange rozwiązuje ostatnią bitwę w sposób mało siłowy. W ogóle to trudno siłą byłoby tu cokolwiek zdziałać, bo przeciwnikiem był czas. Bohater użył inteligencji i za to duży plus, który sprawił, że ogólną ocenę filmu podniosłam o jedno oczko.

Zdecydowanymi zaletami w filmie byli także Mads Mikkelsen, duński aktor, który niemalże zawsze gra czarne charaktery (pamiętacie Bonda i tego kolesia ze skazą na twarzy?) oraz Brytyjka Tilda Swinton, w której zakochałam się w momencie, gdy stała się złą, narnijską czarownicą. Tutaj jest prawie nie do odróżnienia, zarówno wizualnie jak i aktorsko. Stworzyła pozytywną postać, która jednak ma swoją mroczną tajemnicę, nie jest ani czarna, ani biała.

To, co mniej w filmie mi się podobało, to pewien chaos. Miejsca wydawały mi się przypadkowe i sens walki również. Fani komiksu zarzucą mi, że przecież nie czytałam pierwowzoru, więc zapewne dlatego mi się tak wydaje i pewnie będą mieli rację. Robiąc film, trzeba jednak pamiętać, że czasem idą na niego także zwykli śmiertelnicy.

Kolejną postacią, która wydała mi się mało istotna i według mnie pełniła rolę zapchajdziury jest bohaterka kreowana przez Rachel McAdams. Mam wrażenie, że ona w każdym filmie gra tak samo. Jej mimika i gestykulacja się w ogóle nie zmienia i ciągle widzę ją jako Allie z Pamiętnika.

Ogólnie jednak rzecz biorąc, film mnie dość pozytywnie zaskoczył. Był zabawny, czego w ogóle się po nim nie spodziewałam, miał świetne efekty specjalnie i kipiał inteligentnymi rozwiązaniami. Dla fanów Universum Marvela nie lada gratka, dla reszty widzów fajne kino. Daję siódemeczkę ;)

*It’s strange, but I’m Doctor Strange – To dziwaczne, ale jestem Doktor Strange (gra słów w języku angielskim, mniej więcej takim dialogiem posłużył się w pewnej scenie główny bohater);

Polub mnie i udostępnij dalej!
Benedict CumberbatchDoctor StrangeDoktor StrangeMads MikkelsenMarvelRachel McAdamsScott DerricksonTolda SwintonUniversum Marvela

Justyna Kalinowska • 3 grudnia 2016


Previous Post

Next Post

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podoba Ci się mój blog? Udostępnij go dalej