Filmystic

Blog filmowy

Untitled 1

’13 powodów’, dla których nie warto oglądać tego popularnego serialu

Jedna z najnowszych produkcji Netflixa od miesięcy robi furorę w sieci. Wszystko za sprawą historii nastolatki, która postanawia popełnić samobójstwo. Ba! Ona ma je dokładnie zaplanowane, gdyż wcześniej nagrywa kasety, gdzie podaje wszystkie powody swojego czynu. Brzmi nieźle, prawda? Wydaje się, że to pomysł na naprawdę świetny scenariusz.

Mam taką zasadę: jeśli zabieram się do oglądania serialu sezonowego, gdzie odcinków jest od ośmiu do trzynastu, daję wtedy twórcom trzy odcinki na to, żeby fabuła mnie wciągnęła. Wiadomo, że pierwszy odcinek rzadko wywołuje efekt wow  (ostatnio miałam tak na przykład z Legionem), ale w tym przypadku i pięć odcinków nic nie dało, a oglądałam je tylko po to, by móc napisać jak najrzetelniejszą recenzję. Przyznaję się bez bicia, że nie dałam rady dotrwać do końca sezonu, ale ciekawa dalszych powodów samobójstwa dziewczyny, uzupełniłam potrzebną wiedzę na ten temat.

Przedstawiam Wam 13 powodów, dla których nie warto oglądać tego serialu:

1. Postacie są jednowymiarowe.

Nie żyją niczym prócz szkoły lub żyją wszystkim, tylko nie nią. Ich życie pozbawione jest takich aspektów jak np. pasja. Każdy posiada jedną, bardzo wybijającą się cechę charakteru, która ma niejako określać całą sylwetkę. Rodzice w tym serialu są niemal identyczni. Różnią się jedynie wyglądem. Poza tym są troskliwi, opiekuńczy, przestraszeni i dają swoim dzieciom potrzebną swobodę. Nauczyciele pracujący w szkole to istoty z powołaniem i przyjacielskim podejściem do uczniów.

2. Bohaterowie są czarni lub biali.

Ma to związek z punktem pierwszym, dlatego że posiadając jedną wybijającą się cechę, nie możesz wzbudzać mieszanych emocji. Jesteś albo dobrą, albo złą postacią. Wyrządziłeś głównej bohaterce krzywdę, lub nie. My, jako widzowie, mamy Cię lubić, albo nienawidzić.

A to chyba nie tak ma do końca działać.

3. Główna bohaterka widzi winę w każdym, tylko nie w sobie.

Hannah była tak straszliwie biedną i szykanowaną postacią. Wszyscy wokół niej od zawsze pragnęli zrobić jej krzywdę, przynajmniej według niej. Bohaterka nie miała problemu, by w swoich kasetach po kolei wskazywać winnych swoich śmierci. Rozumiem to w taki sposób, że sama cały ten czas była manekinem bez możliwości reakcji na krzywdę, która jej się działa. Przez krzywdę musimy rozumieć tutaj między innymi to, że jej najlepsi przyjaciele zostali parą, czy że główny bohater nie domyślił się, że ona chciałaby z nim zwyczajnie w świecie porozmawiać.

Oczywiście Hannah doznała także prawdziwych krzywd, lecz o tym później.

4. Mało ambitny soundtrack.

Prym wiedzie tutaj  Selena Gomez – idolka nastolatek, więc czynnikiem obronnym może być tutaj fakt, iż serial i piosenki w założeniu miały trafić właśnie do młodych ludzi i przestrzec ich przed niektórymi zachowaniami (notabene, teraz każdy nastolatek będzie bał się zaczepić kogokolwiek, byleby ten ktoś nie popełnił przez to samobójstwa). Wracając jednak do muzyki, to mam wrażenie, że Selena i inni muzycy stworzyli ją za szybko, gdyż każdy utwór brzmi dokładnie tak samo.

5. Zbyt długie odcinki,

które ciągną się jak flaki z olejem. Jeden odcinek to zazwyczaj jeden powód samobójstwa. Jeśli jest on w dodatku totalnie banalny, to siedzimy z poczuciem zmarnowanej godziny. Jeśli jakąś fabułę da się opowiedzieć w kilkanaście minut, a robi się to w kilkadziesiąt, to zawsze negatywnie kończy się dla jej odbioru.

6. Banalne powody samobójstwa.

Nie zamierzam ich tutaj oczywiście zdradzać, więc nadmienię tutaj te, o których już mówiłam. Hannah uważała się za pępek świata, dlatego moment, w którym jej przyjaciel zakochał się w jej przyjaciółce, a nie w niej, był dla niej bolesny. Chwila, w której główny bohater jak każdy nastolatek zajmował się swoimi problemami, a nie jej, była dla niej katorgą. Rozumiem jeszcze sytuację, w której ona rozmawiałaby z innymi, mówiła o swoich uczuciach, prosiła o pomoc. Nie, ona kazała się wszystkim domyślać, że jej potrzebuje. W dodatku sama wpadała w sidła kolejnych, większych krzywd, które ją spotkały. To tak jakbyś zaczął pływać w basenie wypełnionym rekinami, a później miał pretensje, że któryś Cię zaatakował.

7. Irytująca Hannah.

Już dawno nie spotkałam tak drażniącej głównej bohaterki. Nie dość, że wszystko jej się należało, że zawsze musiała być w centrum uwagi (daleko jej było do introwertyczki), chociażby poprzez intymne kontakty z innymi koleżankami oraz kolegami, to jeszcze nie widziała żadnego problemu w swoim zachowaniu. Czuła się szykanowana, a sama na każdym kroku obrażała Claya (a to, że ma złą fryzurę, to za małe bicepsy). Nawet po śmierci chciała zwrócić na siebie uwagę, doprowadzając do kolejnej tragedii.

8. Wiecznie zmartwiony Clay, któremu nie potrafimy współczuć.

Clay to bohater, który także otrzymuje kasety z nagraniami. Oznacza to, że również jest winny śmierci Hannah. Przez wszystkie odcinki jesteśmy świadkami jego wymierzania sprawiedliwości, zamartwiania się i obwiniania siebie. Nie jesteśmy mu w tym wszystkim w stanie nawet współczuć, gdyż większość jego reakcji czy narażanie się na niebezpieczeństwo to naciąganie sprawy.

9. Chęć obwinienia protagonisty.

Protagonista ma to do siebie, że podczas trwania fabuły kibicujemy mu, współczujemy, walczymy razem z nim o dobro sprawy. Naszym protagonistą jest Clay, najbielszy z Aniołów, którego jednak oskarżenia także nie omijają. I jak tu za nim podążać?

10. Trzyodcinkowa historia rozciągnięta na trzynaście epizodów.

Ciekawie w tym serialu zaczyna się dziać gdzieś około odcinka jedenastego, a więc trzy odcinki przed końcem serialu. Czy zatem nie można było wypuścić krótszej, pełnej napięcia produkcji, która wskazałaby istotne powody, dla których Hannah popełniła samobójstwo, zamiast pokazywać rozkapryszoną i pełną skrajnych emocji nastolatkę? Widz nie chce nudzić się przez pierwsze dziesięć odcinków.

11. Nic niewnoszące ujęcia.

Jazda głównego bohatera na rowerze pośród ciemności miasteczka to już klasyk tego serialu, gdyż tego typu sceny pojawiają się po kilka razy w ciągu odcinka. Widz za pierwszym razem rozumie, że postać wykonuje tę czynność, gdyż jest w szoku, chce pobyć sama, pomyśleć. Nie trzeba tego powtarzać wiele razy.

12. Brak nauczki – doprowadzenie do kolejnej tragedii.

Sadzę, iż 13 powodów miało pokazać zachowanie nastolatków, które często jest bardzo naganne. Serial miał przestrzec młodych widzów przed takim zachowaniem i uczyć reagowania na krzywdę. Fabuła pokazuje natomiast, że mało kto wyciągnął z lekcji jakieś wnioski, gdyż dochodzi do kolejnej tragedii.

13. Opiekuńczy rodzice, których nie ma.

Pisałam wcześniej, że wszyscy rodzice w serialu byli bardzo troskliwi. Tak bardzo, że nie zauważyli nawet, że ich dziecko ma problemy, także te emocjonalne. W serialu dużą wagę przywiązuje się do winy przyjaciół głównej bohaterki (którzy przecież także są głupiutkimi nastolatkami) oraz szkoły (która ma pod sobą kilkuset uczniów). Mało mówi się o rodzicach (w tym przypadku nawet jedynaczki). Gdzie Państwo przez ten cały czas byli?


Nie oceniam, czy Hannah miała prawo do samobójstwa czy nie. Oceniam jedynie sposób, w jaki twórcy przedstawili tę całą sytuację, tworząc z niej dość banalną historię o nastolatce w centrum Wszechświata. Rozumiem intencje stworzenia takiego serialu (przestrzeżenie innych, uczenie zachowań, reakcji itd.), jednak można było pokierować scenariuszem w dużo lepsze rejony.

Moja ocena:

13 powodow

Polub mnie i udostępnij dalej!
13 powodów13 reasons whyHannah BakerNetflixsamobójstwoSelena Gomez

Justyna Kalinowska • 6 czerwca 2017


Previous Post

Next Post

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podoba Ci się mój blog? Udostępnij go dalej